wtorek, 20 października 2015

Porażka życiowa

Witam.
  Niestety dzisiaj wydarzyło się coś strasznego !
  Ten wypadek jest moją porażką w pracy i nie tylko - to moja  porażka życiowa...
Nie udało mi się uratować mojej pacjentki i zmarła na tyfus - co za przeklęta choroba! To nie była moja zwykła pacjentka, chociaż każdego traktuję na równi, ona była moją pierwszą miłością, więc po prostu nie mogę do tego podejść obojętnie.
  Bardzo mi przykro i nadal nie umiem się pozbierać. W mojej głowie jest chaos i masa myśli, aby z tym wszystkim skończyć.
Może bez sensu jest to całe pomaganie ludziom? Może nie warto?
 Choć wiem, że w życiu nie powinniśmy się poddawać jest mi bardzo ciężko. Najgorsze jest to, że nie udało się dowieźć leków dla niej, a może gdyby się udało to rozmawiałbym z nią teraz i nie czuł bólu, który mi teraz dokucza? Nie wiem, ale dzisiejszy dzień to zdecydowanie najgorszy dzień w moim życiu i marzę o tym, aby dobiegł on końca.
 Jeszcze tylko krótkie podsumowanie, nie wiem co ze mną dalej będzie i czy nadal będę pomagał ludziom. Straciłem ambicje i muszę o tym poważnie pomyśleć.

Paweł Obarecki